f o t o g r a f i a   a n a l o g o w a


Tanceba 

ה.ב.צ.נ.ת
[TNCBH]

„Niech jego/jej dusza będzie zachowana w pamięci żyjących”

 

 Jednym z podstawowych wyznaczników tworzenia cywilizacji było zachowanie pamięci o bliskich. Kultywowanie tej formy  przypomina do dzisiaj o tożsamość każdego człowieka. Jest bowiem swego rodzaju układanką autorstwa naszych przodków i ich śladów w kontekście historyczności. A każdy z nas jest odpowiedzialny zarówno o dołożenie własnego elementu /części/ jak i zachowanie całości. To,  jaka forma uważności istniała kiedyś w relacji do tej jaką mamy dziś, stawia pytania o kondycję cywilizacji w kontekście historycznym jako takiej. 

Jak pamiętamy dziś? Jak pamiętano kiedyś? Czy odniesienie do symboliki, formy, treści oraz miejsca jest tak samo tożsame wtedy i teraz z nami samymi?

 To podróż do pamięci miejsca, /w ujęciu syntetycznym/, w którym w wyniku upływu czasu doszło do nawarstwienia i zacierania znaczeń związanych pierwotną przestrzenią. To poszukiwanie wzajemnych relacji i napięć między nimi. 

 Czy możliwe jest nadawanie nowego znaczenia miejscu którego pierwotne, archaiczne praznaczenie było zupełnie inne?  Czy też na miejscu tym pozostanie ów niezmienny, prymarny, przypisany do miejsca już na zawsze Genius loci, który przypominać będzie nam o nim w bardzo różny sposób? Czasami niematerialny...


/ Kazimierz Dolny/


  . .  . d  i  a  l  o  g .  . . 

//



Kiedy myślimy o dialogu, to w pierwszej chwili widzimy przynajmniej dwie osoby, wypowiadające słowa skierowane do siebie nawzajem. Pytają, odpowiadają, czasami słuchają, próbują się porozumieć - prowadzą transakcję wymienną wszelakich słów.

 A co jeśli zostajemy pustelnikami w naszej rozmowie – jak wygląda dialog mnie ze mną, ciebie z tobą, jego z nim? Czy jesteśmy na tyle świadomi, aby prowadzić taki rodzaj dialogu, odpowiedzieć na zadawane tylko sobie pytania obiektywnie i w zgodzie z prawdą? Czy słuchamy nie tylko siebie nawzajem, ale i odpowiedzi na pytania skierowane do wnętrza własnego ja?

Czy potrafimy prowadzić dialog sami ze sobą? Musimy być wtedy przecież przygotowani, na odróżnienie odpowiedzi dobrych, klarownych od złych, nacechowanych naszymi obawami, długoletnimi przyzwyczajeniami, oczekiwaniami innych oraz  niepochamowaną przecież własną wygodą. 

 Skoro jednak już mamy taką umiejętność rozmowy: mnie ze mną, jego z nim jak również słuchania siebie nawzajem to odkrywamy, że nie jesteśmy wewnętrznym, jednorodnym monolitem. Ujawniamy, że oprócz swojej świadomej części mamy jeszcze ten na co dzień  nieświadomy fragment siebie. (być może większą część). Czy to z nią w takim razie rozmawiamy -  z inną częścią swojego ja? I tak przez zadawanie kolejnych pytań, coraz głębszych i trudniej udzielanych odpowiedzi uwalniamy się z własnej formy o jakiej mieliśmy dotychczas wyobrażenie. 


 Z kim lub z czym wchodzimy na co dzień w relację opartą na dialogu? Pytanie o to kto jest przedmiotem, a kto podmiotem rozmowy - kiedy odkrywany, że oprócz nas jest jeszcze ten i n n y pojawia się za każdym razem kiedy spotykamy się z dziełami sztuki, wytworami artystów. Autor dzieła wydaje się być niejednokrotnie zdziwiony, że to nie on tu „rządzi”. A odkrycie, że to nie my jesteśmy tymi, którzy dyrygują rozmową bywa równie zaskakujące. Okazuje się, że aby zbliżyć się do tego co obraz chce nam powiedzieć musimy się czasami nieświadomie (ponownie) nagimnastykować i to nierzadko w znaczeniu praktycznym. (kucnąć, stanąć na palcach, założyć słuchawki…). W takim razie  kto lub co nas takie zachowanie, postawę w owym dyskursie wymusza? Widzimy więc, że dialog jest prowadzony wszędzie i na różne sposoby, nie tylko w wymiarze czysto werbalnym ale i również poznawczym, filozoficznym.

 Obraz może istnieć sam w sobie, ale zupełnie zmienia się relacja i jego treść jeśli postawimy go obok drugiego, a na końcu tego układu pojawi się odbiorca. Widz, który, aby zmaterializować dialog musi się wypowiedzieć, tak aby poznana (zinterpretowana) treść dzieła zdołała wniknąć w sferę języka, by dialog się ziścił.

 Wszystko jest w takim razie uzależnione od relacji i kontekstu (przedmiotu do podmiotu) w jakim się znajdziemy w danym czasie i miejscu. Moja własna interpretacja dialogu w obrazie jest taka jaką zobaczyłam i zinterpretowałam, ale każdy ma przecież swoją własną drogę poznania… 



między N A M I

Fotografie, powstały podczas ostatnich zajęć poświęconych p o s t a c i w Studium Sztuki Fotografii Akademii Anima Mundi w Centrum Sztuki Polskiej w Orońsku w lipcu 2018 roku. Przy okazji tego spotkania pojawiły się pytania o r e l a c j ę między rzeźbą a jej otoczeniem, przyrodą. Między rzeźbą a rzeźbą oraz wreszcie między człowiekiem....
pytając o chwilę spotkania...,
o moment napięcia...
o miejsce, jako płaszczyznę wzajemnego oddziaływania
o to kim jestem dla rzeźby na jej płaszczyźnie...a czym ona dla mnie?


P O R T R E T 

// 

cyJAnotypia



 Technika cyjanotypii została wynaleziona  przez Sir Johna Herschela, który opisał ją w połowie XIX wieku. Z czasem była coraz bardziej udoskonalana. Ale podstawowa zasada naświetlania stykowego z użyciem promieniowania ultrafioletowego pozostała bez zmian, Bezpośrednie zetknięcie z negatywem i wystawienie na światło słoneczne lub sztuczne ukazuje naszym oczom niezwykłe detale, ukazuje struktury, zwraca uwagę na faktury i tekstury przy zastosowaniu odpowiedniego podłoża.

 Technikę tę wykorzystywano także do tworzenia fotogramów, czyli obrazów otrzymywanych bez użycia aparatu fotograficznego i negatywu, poprzez umieszczenie na uczulonym papierze przedmiotów czy roślin, jak robiła to Anna Atkins.

 W wyniku zachodzącej pod wpływem światła reakcji chemicznej powstaje charakterystyczny dla tej techniki błękit pruski. Ale mając możliwości tonowania możemy w tej technice zmienić bazowy odcień na fiolet, brąz, ciemny granat a nawet czarny. Dzięki temu tworzenie odbitek w cyjanotypii daje niesamowite sposoby interpretacji zdjęcia.